No i skończyliśmy Neuroshimę. Dwa lata grania. Setki zabitych mutków, dziesiątki zezłomowanych robotów, jedno zburzone miasto.
Trochę żałuję, że nie całkiem udało się nam pomścić Detroit, ale i tak ładny koniec. Może i pochłonęła nas przy tym eksplozja termonuklearna, ale pokazaliśmy Molochowi gdzie raki zimują!
Michał odgrażał się, że będzie teraz prowadzić Klanarchię do upadłego, ale to dopiero po wakacjach. Czekam więc z niecierpliwością.
Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
